Nihil novi sub sole.

www.deon.pl
Papież Franciszek znów "coś" powiedział. Skąd wiem? Bo 3/4 ateistycznych katolików w Polsce podniosło larum na Kościół w Polsce. Od razu sięgnąłem do wiadomości i znalazłem. Niestety, nie powiedział nic nowego czego bym nie wiedział. Podobnie jak kilka miesięcy temu w sprawie grzechu homoseksualnego. Nihil novi sub sole! A jednak larum trwa. Wśród tych co stoją przed kościołem bojąc się wejść do niego.

O tym, że nasz papież Franciszek potrafi zaciekawić i dać do myślenia chyba każdy wie. O tym, że przypomina o podstawowych prawdach Ewangelii i wskazuje jak iść Drogą Wiary chyba każdy wie. O tym że "niby-katolicy" i "lewa strona życia" szukają sensacji i tłumaczą po swojemu słowa Franciszka, widząc jego słowa jako zapowiedź nowego tchnienia w Kościele.



A przecież papież Franciszek nie mówi nic nowego, czego nie ma w dokumentach Kościoła czy w Ewangelii Jezusa.

Tak było w przypadku słów wypowiedzianych w samolocie o homoseksualistach i o grzechu homoseksualnym. Pamiętam te krzyki na forach internetowych "Bóg kocha homoseksualistów" czy "Papież przyznaje prawa homoseksualistom w Kościele". Owszem, Bóg kocha każdego człowieka, każdego grzesznika, w końcu za nas umarł na krzyżu. Ale przecież słowa papieża nie potwierdziły nic nowego, czego bym nie przeczytał w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Że homoseksualizm JEST grzechem i to ciężkim. Że osobom o skłonnościach homo należy się szacunek. Ale szacunek nie jest równoznaczny ze zgadzaniem się na ich grzech sodomski. Grzech jest grzechem i należy go piętnować.

Wczoraj znalazłem kolejną wypowiedź Franciszka, która podniosła larum w sercach "niby-katolików". Pomijam fakt, że słowa o nie pobieraniu opłat za sakramenty miały paść na zamkniętym spotkaniu z duchowieństwem. Powtórzę: NA ZAMKNIĘTYM. Przyjmując, że takie słowa padły znów się powtórzę: nihil novi sub sole!

Każdy wie, że symonia w Kościele jest grzechem i jest zakazana. Mieli z nią już problem Apostołowie w pierwotnym Kościele. Po 2000 lat nic się nie zmieniło w tej kwestii. Jest ZAKAZANA. I każdy kto wystawia konkretne cenniki usług religijnych popełnia błąd i grzech.
Jednak po słowach Franciszka widzę szturmujących drzwi kancelarii parafialnych z szerokim uśmiechem mówiącym "Za darmo, za darmo, za darmo. Przecież papież powiedział".
A przecież w myśl słów Ewangelii: "9 Nie bierzcie złota, ani srebra, ani miedzi w swych pasach, 10 ani torby na drogę, ani dwóch ubrań, ani sandałów, ani laski, bo wart jest robotnik swojej zapłaty." (Mt 10,9-10) Kościół wprowadził pojęcie "ofiary" składanej czy to z okazji intencji mszalnej czy chrzcielnej.

Ofiara, która jest dobrowolna. Ofiara, której nie ma w cennika (a przynajmniej nie powinno być). Ofiara, która jest darem mojego serca na rzecz wspólnoty Kościoła.
Nie twierdzę, że brak jest parafii w których nie ma cenników. Nie twierdzę, że nie ma księży mówiących przysłowiowe "co łaska, ale nie mniej niż...".
Ale wiem, że na szczęście więcej jest miejsc parafialnych, w których stosuje się ewangeliczną zasadę "co łaska" i nic ponad to. A nawet są parafie gdzie ksiądz pobłogosławi małżonków czy pochowa zmarłego nie pobierając ofiary pieniężnej.
Pamiętam napis w kancelarii parafialnej w mojej pierwszej parafii. Były to duże i czytelne zdania na ścianie koło biurka: "Radosnego dawcę Bóg miłuje. Każdy może złożyć dowolną ofiarę według możliwości serca i portfela. Nie pobieramy opłat za posługę w kancelarii". Takie podejście jest dla mnie jest normalne. Nigdy pieniądz nie może być przeszkodą w praktykach religijnych. Nigdy nikt nie może czuć się gorszy, jeżeli nie ma pieniędzy w Kościele.
Papież tylko przypomniał starą zasadę obowiązującą w Kościele. Doświadczałem wiele razy, jak ludzie dawali ofiarę "ponad" bo coś ich zachwyciło czy spodobało się w kościele. Nic z musu. Nic na siłę.
Ale jeżeli "niby-katolicy", przypomną sobie o Kościele z okazji ślubów czy pogrzebów i idą po tzw. świstek do kancelarii parafialnej traktując Kościół jako urząd to co się dziwić, że nie znają pojęcia dobrowolna ofiara.
Proponuję, aby ci wszyscy co podnoszą larum i pragną zmian w Kościele niech wreszcie do niego wejdą. Niech ubogacą swoją obecnością i nastroją do dobrych zmian tam, gdzie są potrzebne. Ale wiem, że większość woli stać "na dworze" i narzekać zamiast sobą coś zmienić.

p.s. 1 Ostatnie słowo o ofiarach pieniężnych: Pogrzeb. Wiadomo sytuacja trudna i smutna. Rodzina składa ofiarę w wysokości 50 zł tłumacząc się, że nie mają więcej. Nie ma problemu. Rozumiem. Później też zrozumiałem, kiedy musieli dać 150 zł trębaczowi, który grał 5 minut nad grobem.

p.s.2 Gdyby każdy Wierzący wziął sobie do serca biblijny nakaz dziesięciny, to nie byłoby problemu ani z ofiarą ani z cennikami. Wtedy też piąte przykazanie kościelne spełniało by swoją rolę znakomicie.
Trwa ładowanie komentarzy...