"God is greater"

Mam przed oczami wysprejowany napis na murze. Ktoś dużymi literami napisał "God is greater" co w wolnym tłumaczeniu można przełożyć "Bóg jest większy" a ja dodam od siebie "Bóg i tak jest większy". A dlaczego takie hasło na dzisiaj?


Wszystko to w kontekście szumu medialnego wokół osoby ks. Wojciecha L. Wiem, nie będę oryginalny, bo zapewne od rana przez cały polski internet przewala się nawałnica wokół zdarzeń w Parafii wspomnianego ex-Proboszcza. Nie chcę nikogo też tłumaczyć, ani popierać żadnej ze stron. To tylko moje chłodne spojrzenie na zamęt w instytucji kościelnej, w której sam staram się służyć ludziom zza ołtarza.



Nie chcę patrzeć na to przez pryzmat prawa kościelnego, bo akurat ks. Wojciech powołuje się na kanon dotyczący rekursu w wyrokach sądowych a nie dekretach.
Nie chcę bronić hierarchii kościelnej, ani ex-Proboszcza, emocje są zawsze złym doradcą. Faktem jest że przenieść Proboszcza trudniej jest z parafii niż szeregowego wikariusza i może ktoś gdzieś popełnił na tej linii błąd.

Dzisiejsze przekazy w tv pokazały mi, że ksiądz Wojciech jednak się zagalopował. Widzę w nim człowieka rozkraczonego na rozdrożu dróg. Z jednej strony słyszę jego deklarację o służbie Kościołowi a z drugiej wyczuwam jego "parcie na szkło". Bo przecież gdyby mu zależało na polubownym zakończeniu sporu, nie byłoby tej szopki po dzisiejszej porannej Mszy. Szopki, która transmitowana była LIVE on Tv.

Mogę go zrozumieć, że w Kościele można spotkać "ludzi i taborety".
Mogę go zrozumieć, że "ludzie Kościoła" mogą niesłusznie zranić czy oczernić.
Mogę go zrozumieć, że można mieć żal.

Ale przecież "God is greater" od tych wszystkich problemów.
Czy wiara Jezusowa, przekazywana od ołtarza miała swoje odbicie w krzykach i dyskusjach parafian wobec przedstawicieli kurii?
Chyba nie tego uczy Jezus.

Można obrazić się na biskupa, jest człowiekiem jak każdy z nas. Jest narzędziem w ręku Boga, jak każdy kapłan, a jak wiadomo każde narzędzie może się stępić. Ale przecież "God is greater" i każdy z nas zda sprawę Bogu ze swoich czynów. Albo wierzę w to, albo nie wierzę.

Szopka medialna jak dla mnie sprawiła, że największa telewizja niechętna środowiskom kościelnym wzięła pod swe skrzydła księdza Wojciecha. Pokazując go, jako ofiarę biskupa i jego złych wypowiedzi. Księże Wojciechu znam wielu współbraci w kapłaństwie, którzy usłyszeli od swojego biskupa o wiele mocniejsze a nawet wulgarne słowa i nadal są posłuszni. Bogu. Bogu, który działa w Kościele.

Znam księdza, który był przenoszony z parafii do parafii bo nie pasował do "wewnętrznej polityki" proboszcza, który potrafił "poprosić" biskupa o konkretną zmianę. I za każdym razem Bóg pokazał na nowym miejscu, że warto i trzeba było tam pójść a tamte zostawić.

Żal zawsze może przysłonić wzrok, ale przecież ..."God is greater"
Trwa ładowanie komentarzy...